I po morzu

11921976_994265950624873_554079299_n11908147_994332803951521_358679342_nP1060121P1060170P106020811912892_994429633941838_1615654931_nWpis poniedziałkowy, bo cały weekend obył się bez komputera w hotelu nad samym morzem/kanałem. Nóżki w sobotę w dupe właziły, bo chociaż zrobiliśmy tylko 12 kilometrów to wspinanie się na klify i z powrotem męczące jest. W niedzielę, W niedzielę trochę mniej właziły bo i na znacznie krótszą wycieczkę się wybraliśmy w celu spróbowania wody. I się okazało, że słona jak… znaczy strasznie. Widoki ładne, choć ładniejsze by były jakby się żona męża słuchała bardziej i ubierała dla niego. I jeszcze jakby czasami tak pozwoliła na coś poza łóżkiem i pokojem…

W ciągu tygodnia zepsułem komputer, żeby przekonać się jak działa ubezpieczenia mieszkania i czy warto szukać jakiegoś na przyszły rok, czy raczej znajdować najtańsze. Zalałem komputer Gosi, zapłaciłem 100 funtów excessa i teraz czekam ile mi kasy zwrócą. Zobaczymy…

W czwartek już o 5 rano byłem w biurze, zaplanowaliśmy duży deployment strony po aktualizacji. Poszedł bez problemów i już o 13 byłem w domu. Aktualizacja poszła bez problemów tak samo jak cały tydzień w robocie dla mnie i dla Gosi. Szefowie się wakacjowali, więc w biurze dość spokojnie, Gosia zamiast pilnowania dzieci pilnowała kotów i czyściła ich dom na potęgę. Ale już od jutra się kończy.

Dzisiaj dowiedzieliśmy się też, że właściciele chcą przedłużyć z nami umowę na czas nieokreślony z miesięcznym okresem wypowiedzenia. W przyszłym tygodniu powinnismy znać szczegóły i może uda się zmniejszyć trochę cenę, albo uzyskać dostęp do sypialni.

I skoro już wspomniałem o przyszłym tygodniu to chyba uda mi się mieć drugą ocenę kwartalną po roku pracy w firmie (może wspomnimy coś o podwyżkach), no i czekamy na przesyłki ebayowe. Do Gosi idzie sukienka na Grzesia wesele (albo Ilony…) i strój kąpielowy na weekend nad morzem – za który już zresztą oddali nam pieniądze więc jeśli przyjdzie to będzie jak z wiatrakiem.