Goście, goście!

Na szczęście scenariusz wizyty naszych gości nie był tak drastyczny jak ten filmowy. Wpis po raz drugi poniedziałkowy, bo w niedzielę zmęczony byłem i nawet nie chciało się usiąść do komputera.

Beżyk zaliczył drugie spotkanie z Londynem, jego dziewczyna pierwsze. Dziewczyna fajna i lubi planszówki. Standardowy weekendowy objazd londyńskich atrakcji z nieco mniejszą ilością chodzenia, a większą ilością jeżdżenia z korzyścią dla nóg.

Beżyki

Sobotę zakończyliśmy wizytą w pizzerii w Richmond. Wiedzieliśmy już, że pełno tam Polaków, ale podczas ostatniej wizyty okazało się, że Szewczyki są wszędzie! Kelner który nas obsługiwał, początkowo wzięty za Włocha okazał się być pół Polakiem pół Włochem. I do tego Szewczykiem Ireneuszem. Ciekawem, czy to jakaś rodzina…

W niedzielę zorganizowaliśmy grilla na który oprócz nas i Beżyków wpadł Piotrek z Olą i Karoliną, więc całkiem sporo osób się zebrało. A propos zbierania to wszyscy chwalili i burgery i ciasto. Chyba otworzę jakąś knajpę jak mi się w końcu programowanie znudzi.

grill

Piotrek mieszka u nas już od środy z przerwą weekendową. Na początku coś narzekał na odległość do centrum, ale po weekendzie wraca z utęsknieniem do czystości. A dbamy o tą czystość, Gosia mnie co i rusz gania do zamiatania i zmywania powierzchni wszelakich.

Gosia przez tydzień przepracowała więcej niż ja, sporo zarobiła ale podejrzewam że wystarczyłyby jej mniejsze zarobki i odrobinę mniej pracy. Ja przepracowałem tydzień spokojnie, w piątek nareszcie przeprowadziliśmy się do nowego biura. Przeprowadzka nie poszła gładko, bo dzisiaj z powodu problemów z internetem i planowych prac wymagających tego internetu cały dzień przepracowałem w domu. Powrót do dawnych czasów nie był tak miły, jakoś dziwnie mi się cały dzień samemu siedziało w domu… Wolę jak jacyś ludzie naokoło jednak się kręcą.

A już w sobotę Polska! A to oznacza, że przyszły wpis już z ojczyzny.

A ja jeszcze dodam moje czerwcowe osiągnięcie wyliczone z Endomondo…znaczy się chodzenie na ponad 200 km tylko na drogę na prostowanie i do pracy. Ojjj nałaziłam się, nałaziłam w tym ubiegłym miesiącu, że na inne ćwiczenia nie było jakoś siły i chęci… I tak, jeszcze 5 dni i Polska :D 

unnamed

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *