Jednak świadkujemy

Od czegóż by tu zacząć, bo w tym tygodniu wydarzyło się odrobinę więcej niż zwykle.
Może na początek od sukcesów żony mojej w znajdowaniu pracy – bo sukcesy chyba są. Otóż była ona na 2 spotkaniach w sprawie opieki nad dziećmi z rezultatem na tyle dobrym, że jutro rano idzie na dłużej opiekować się dwuletnią dziewczynką (niecałe 2-letnia :P Sophia). W biurze też się o nią dopominają, ale muszą poczekać, bo zarabianie ma pierwszeństwo.
Na drugi początek o moich pracowych zmaganiach, albowiem ten gość z poprzedniego tygodnia chociaż nie chce dać tyle ile chciałem na początku, to jednak rozmowy się toczą. W weekend wysłałem im mejla, że za 60 tysięcy + zaplanowane wakacje mogę zaczynać pracę w nowym miejscu od maja, odpowiedzi spodziewam się jutro. Z pracowych nowości rozmawiałem z Markiem i Karoliną o podwyżcem, której w zasadzie nie dostałem. Znaczy mam nadzieję, że trochę dostałem, ale nie tyle ile bym chciał. I to jest też między innymi powód dla którego tak poważnie myślę o zmianie pracy.

A we wtorek oficjalnie już zostaliśmy świadkami. Na szczęście nie Jehowy. Znaczy, że Gosia zostanie świadkiem to było wiadome już od dawna, ale we wtorek kiedy Martyna z Karolem zadzwonili do nas razem okazało się, że ja też będę. Gosia się boi, ja myślę, że fajnie będzie!

Oprócz tego popsuł mi się komputer (sam! bez żadnego udziału szanownej współmałżonki). Okazało się jednak, że padł tylko dysk, więc nici ze zwalenia wszystkiego na ubezpieczenie i kupienia nowego komputera. Komputer naprawiłem już ja (również bez udziału szanownej współmałżonki) skutecznie i szybko co pozwala mi pisać dalej ten dziennik.

Dzisiaj mieliśmy jakieś święto (między innymi urodziny wujka Tadka, ale chyba to jednak nie o to chodziło), bo z moim niezmiernym zdumieniem, ale też aprobatą Gosia wybrała się do kościoła w spódniczce. Psuje mi to moje ekstrapolacje i już nie wiem czego spodziewać się w przyszłości. Może jednak mini codziennie?

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *