Trzymiesięcznica

Nawet nie zauważyłem, a już minęły 3 miesiące naszego pobytu w Londynie – ależ też czas zapiernicza i jednocześnie błyskawicznie przybliża pierwsze święta Bożego Narodzenia spędzone tylko z żoną. Gosia w sobotę zaciągnęła mnie jako tragarza (???) na zakupy, kupiła torebki i inne prezenty dla większej części rodziny i chyba znajomych – sobie nie kupiła kurtki co oznacza kolejną wyprawę do sklepów, ale chyba na szczęście tym razem beze mnie. Nie kupiła, bo mąż mnie zdenerwował swoją kwaśną a zarazem wielce znudzoną miną… i wyraźnie dawał do zrozumienia od początku wyjścia z domu, że najchętniej leniłby się w domu przeglądając interneta…. Oprócz tego planuje kupno choinki, kupuje świeczki i wygląda na to, że szał świąteczny jej nie ominie. Bo jak mam spędzać święta? bez choinki?? A świeczki to dodatkowa dekoracja do wieńca, co to w Mikołajki przybył w paczce od rodziców wraz z zapasem sera, kiełbas, majoneza, krokodylków, sękacza i orzechów dla wiewór :) oraz wielu innych dobroci jak i  bimbru – którym to Kamil zamierza uraczyć w piątek anglijskich towarzyszy z firmy na jakimś świąteczno-imprezowym spotkaniu piątkowym, na które to również zakupał świeczki :-P w ramach prezentu wylosowanej koleżance.

W pracy spokojnie, po pracy trochę mniej. Zarejestrowałem się na egzamin na certyfikowanego developera Magento i spędzam teraz godziny na próbach przygotowania się – oby tylko się udało!

Przyszły tydzień będzie strasznie zwariowany, patrząc na mój kalendarz z pracy codziennie mam coś zaplanowanego – oprócz normalnej roboty. Spotkania, a także mój pierwszy prowadzony trening/prezentacja. Oby szybko to wszystko się skończyło.

Planowaniu uległ też mój czas wolny, okazało się, że już w tym roku przysługuje mi 7 dni wolnych – natychmiast wykorzystałem część na wigilię i sylwestra, prawdopodobnie wykorzystam resztę na czas pobytu rodziców u nas żeby móc na spokojnie coś pozwiedzać, a nie chodzić do roboty.

A u mnie zaś kolejny niewypał pracowy, gdyż na czwartkowym spotkaniu w sprawie pracy jako niania okazało się, że babka zapomniała wspomnieć, że warunkiem otrzymania ciepłej posadki jest posiadanie auta i zmotoryzowane odbieranie 4-letniego dzieciaka ze szkoły, gdyż 15-to minutowy spacer do domu to zdecydowanie zbyt duży wysiłek po ciężkim dniu w przedszkolu…no cóż, bujam się bezrobotnie dalej i oczekuję jutro telefonu w sprawie kolejnej rozmowy o pracę z nadzieją, że może tym razem wypali, no bo kiedyś w końcu musi wypalić!

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *