Zdałem ten certyfikat! W końcu go mam i chociaż oceny kwartalnej nie było (przełożona na styczeń) to jestem baaardzo zadowolony. Nareszcie mam znowu wolne wieczory i mogę z żoną jakiś film obejrzeć, albo popracować nad zainteresowaniami. Oprócz tego…
Święta, święta, coraz bliżej. Prezenty kupione, spora część zakupów świątecznych też.
Ostatni tydzień minął w zasadzie bez żadnych większych wydarzeń, na spokojnie i leniwie.
Najbliższe 2 dni natomiast upłyną pod znakiem sprzątania i gotowania, niekoniecznie w tej kolejności. Na szczęście tydzień pracy krótszy, bo tylko dwudniowy – już w środę wziąłem urlop, żeby całą Wigilię mieć wolną, potem dwa dni swiąt i kolejny tydzień znowu wolny – przyjeżdżają rodzice. Dla Gosi niezrozumiały dla mnie stres i już się denerwuje co teściowa będze mówić.
Dzisiaj też byliśmy w kolejnej polskiej parafii – co za przyjemności móc siedzieć w ciepłym kościele (może nawet odrobinę zbyt ciepłym). Wiemy też, że na Pasterkę wybierzemy się właśnie tam, całonocny autobus zapewni nam bezproblemowe dotarcie i powrót niezależnie od godziny.
I wychodzi też na to,że trzeba było się ochajtać i wyjechać, żeby dstać od znajomych nie smsy (choć i te pewno przyjdą lub bardziej wiadomości na fb) a kartki z świąteczymi życzeniami. Nawet Jimmy (nasz sąsiad z naprzeciwka) kartkę nam podrzucił, przez co uznaliśmy, że musimy się zrewanżować i oprócz kartki podarowaliśmy mu trochę pierników :) A tak to poza tym no duuumna jestem z tego mojego męża, oj dumna :)
Leave a Reply